Trading, inwestowanie czy gra?

Wychodząc na boisko, powinieneś zdecydować na jakiej pozycji chcesz w tym meczu zagrać. Masz do wyboru stanowiska ofensywne i defensywne. To, które z nich wybierzesz zależy od stopnia agresywności twojego charakteru, predyspozycji indywidualnych, upodobań i wyznaczonego celu. Na rynku jest podobnie. Możesz zostać traderem lub inwestorem. Jeśli należysz do aktywnych osób, które nie mogą ustać w miejscu, niecierpliwią się i chcą raczej działać niż czekać, możesz zostać traderem. Taka osoba czerpie zyski z krótkoterminowych zmian cen instrumentów finansowych. Natomiast jeżeli potrafisz wyczekać na dogodną okazję oraz rezultat przez dłuższy czas, możesz zostać inwestorem i liczyć na długoterminowe zyski.

Na co musisz uważać? Nie przetrzymuj strat, bo staniesz się graczem.

Panuje powszechne przekonanie, że niechęć do zamykania transakcji stratnych i ich przetrzymywanie, zmienia tradera w gracza. Co niektórzy żartobliwie mówią, że z tradera robi się inwestor długoterminowy, ale oczywiście w tym wypadku to już tylko hazard. Tego typu zachowanie bardzo często kończy się niestety katastrofalnie. Uczestnicy rynku zaczynają z myślą o szybkich zarobkach, lecz gdy tylko zaczynają tracić, wydłużają horyzont czasowy i ich transakcje zmieniają się w inwestycje, często nawet bardzo długoterminowe.

Wyobraź sobie, że przeprowadziłeś analizę danego waloru. Nieistotne, czy zastosowałeś analizę techniczną, fundamentalną, behawioralną, czy też wszystkie naraz. Niemniej jednak poświeciłeś na nią dużo czasu i jesteś z niej dumny. Jeśli okaże się, że dobrze przewidziałeś ruch cen to możesz sobie pogratulować. Spodziewaj się jednak poważnych kłopotów, kiedy będzie odwrotnie i pozycja zacznie tracić. Będziesz miał wówczas dwa wyjścia. Albo przyznasz się, że się mylisz albo błąd popełnia rynek. Jak myślisz, co zrobisz? Przyznasz się, że jesteś w błędzie? Przypuszczam, że nie i w ten właśnie sposób twoja transakcja stanie się “inwestycją”. Zapewne będziesz karmił swój mózg ideą, że rynek się jeszcze odwróci, że nie możesz zaakceptować tak wielkiej straty, albo że mimo wszystko masz racje. Nie licz na to, że tak będzie. Być może, raz na jakiś czas, rynek w jakiś cudowny sposób zawróci, bo cuda od czasu do czasu się zdarzają, niemniej jednak do tego czasu twój portfel dozna zbyt dużej utraty środków, aby odrobić straty.

Sytuacja w której nie wychodzimy z pozycji z powodu zbyt dużej straty nazywana jest personifikacją transakcji. Jest to naturalny objaw ludzkiego oblicza. Nikt nie chce tracić pieniędzy i przyznawać się do błędu. Tym, którzy mają z tym problem, rynek zaczyna wystawiać zwykle bardzo wysoki rachunek, jednak to od ciebie zależy w którym momencie powiesz stop i za niego zapłacisz.

Kiedy być traderem, a kiedy inwestorem?     

Jedna z najbardziej znanych zasad inwestowania, mówi „graj zgodnie z trendem”. Może warto być zatem inwestorem w początkowej fazie tworzenia się trendu, a traderem w jego końcowej fazie i podczas jego odwracania? Takie podejście wydaje się być bardzo roztropnym wyborem. Jak tylko wychwycisz trend, dajmy na to wzrostowy, ponieważ panuje hossa, stosujesz metodę kup i trzymaj tak długo, aż zobaczysz przesłanki świadczące o możliwości jego zakończenia. Później stajesz się traderem. Sprzedajesz każdą zwyżkę i kupujesz każdą zniżkę z taką częstotliwością z jaką występują. Na rynku akcyjnym hossa trwa zwykle dłużej niż bessa. Jednakże podczas bessy ruchy cen i dystanse jakie pokonują następują znacznie szybciej. Trader roztropnie zarządzający swoim depozytem może zarobić podczas bessy równie dużo, jak w okresie hossy i to w dodatku w istotnie krótszym czasie.


Podsumowanie

      Z tego też względu warto wyzbyć się uprzedzeń i nie przekreślać bycia traderem, czy też mówiąc wprost spekulantem. Lojalność sprawdza się wśród przyjaciół i bliskich, ale nie sprawdza się na rynku. Jedynym obowiązkiem inwestora jest zająć pozycję po właściwej - dochodowej stronie rynku. Czasami będzie to pozycja długa (hossa), a czasami krótka (bessa).

 

Powiązane artykuły