Bartosz Jarosz

Nazwisko może być mylące, bo kuchnię lubię nie tylko wegetariańską. Przyznam, że talentu kulinarnego nie mam (albo go jeszcze nie odkryłem). Zawsze wolałem spalać kalorie niż je przygotowywać. Choć czasy, kiedy medale z zawodów pływackich zdobiły ścianę pokoju, a dzienne dystanse tras kolarskich miewały 200 km już dawno minęły, do dziś lubię odprężyć się po emocjonującym dniu na pływalni lub rowerze. Rynek potrafi przynieść najmniej oczekiwane niespodzianki i wykonać niesamowite ruchy, dlatego warto mieć jakąś swoją „odskocznię”.

Zainteresowanie inwestycjami na poważnie narodziło się jeszcze na studiach. To właśnie wtedy otworzyłem swój pierwszy rachunek maklerski i wybrałem specjalność Zarządzanie Finansami Prywatnymi na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Pojawiły się pierwsze analizy, badania, obserwacje i wnioski, czego uwieńczeniem była praca magisterska dotycząca rekomendacji spółki akcyjnej. W międzyczasie rozpocząłem pracę jako doradca finansowy, a później dodatkowo w zakresie ubezpieczeń. W 2011 zdałem egzamin i zostałem wpisany na listę Maklerów Papierów Wartościowych. W tym samym roku rozpocząłem przygodę w DM XTB, w którym pracuję do dnia dzisiejszego, obecnie na stanowisku Senior Trading Coacha. W pracy najbardziej motywuje mnie możliwość dzielenia się wiedzą podczas szkoleń online na temat analizy technicznej i fundamentalnej, jak również bezpośredni kontakt z klientami. Bardzo chętnie dzielę się swoimi doświadczeniami i często powtarzam iż: „inwestorzy nie planują tracić, ale tracą bo nie planują”. Jestem zwolennikiem inwestowania zgodnie z trendem w oparciu o Price Action. Próby walki z rynkiem mam już za sobą. Zachęcam do zdobywania wiedzy oraz praktyki poprzez świadome obracanie kapitałem, dlatego w tradingu, znaczący nacisk kładę na odpowiednie zarządzanie pozycją i ryzykiem. Pasjonuję się motoryzacją, a od niedawna jestem zapalonym żeglarzem. Zimą uwielbiam szusować na nartach. Rodzina żartuje sobie ze mnie, że nie odpuszczam i zawsze, jako ostatni „gaszę światło”, zjeżdżając od rana do wieczora na stoku. Takie wariactwo, ale rynek też nigdy nie odpuszcza.