Marcin Obiała

Historia nie czarno- (O)biała... Od razu ostudzę emocję i wyobraźnię. Nie będzie to historia z amerykańskiego filmu, pełna zwrotów akcji i trzymająca w napięciu, ale krótka historia zwykłego chłopaka z Ciechocinka, który postanowił przekroczyć próg świata inwestycji, zapoznać się z nim i zadomowić na stałe. Zacznijmy, więc od samego początku. Tak, tak dobrze kojarzycie - Ciechocinek: tężnie, sanatoria oraz przede wszystkim to, co kuracjusze lubią najbardziej - dancingi. Tak wyglądało środowisko, w którym dorastałem i do którego za kilkadziesiąt lat wrócę, bo gdzie najlepiej spędzić jesień życia niż na ciechocińskich dancingach?  To właśnie tutaj w wieku 16 lat zainwestowałem swoje pierwsze pieniądze, które intensywnie pakowałem przez lata do skarbonki. Pierwszym wyborem stał się fundusz inwestycyjny w jednym z banków. Pomyślałem sobie, fundusz inwestycyjny, jak to poważnie i profesjonalnie brzmi, na pewno przyniesie mi to zyski, z których będę zadowolony i za dwa lata kupie swój pierwszy samochód. Niestety, gdy nadszedł ten upragniony moment, euforia która ogarniała mnie przy wejściu do banku szybko uciekła i pozostał tylko wielki niedosyt i zawód- nie kupię swojego pierwszego, wymarzonego auta. Przez następne miesiące towarzyszyło mi jedno, denerwujące mnie pytanie: „Tato, mogę wziąć auto?”. W końcu powiedziałem dość, chcę niezależności, a przynajmniej własne auto. Zacząłem się zastanawiać, jak to osiągnąć i w tym momencie powrócił temat funduszy inwestycyjnych. Pomyślałem sobie, kto najlepiej zainwestuje moje własne środki jak nie ja sam. Z tym stwierdzeniem za pewne zgodzi się ze mną większość z Was. Podążając tym tropem zacząłem myśleć, czego potrzebuje by skutecznie pomnażać własne pieniądze. Doszedłem do wniosku, że potrzebuję tylko dwóch, ale jakże istotnym elementów: wiedzy i doświadczenia. Wiedza - żaden problem, wszystkiego mogę się nauczyć. Doświadczenie zdobędę, ale zdawałem sobie sprawę, że muszę być cierpliwy, bo to przychodzi z czasem. I tak właśnie ruszyła maszyna. Przeprowadziłem się do Olsztyna, gdzie poza intensywnym „życiem studenckim” na Kortowie, ukończyłem studia ekonomiczne, w czasie których zacząłem już samodzielnie inwestować, głównie na rynku CFD. Dalej wszystko potoczyło się bardzo szybko, a przyczyna prosta, taka jak w większości zmian w życiu facetów - kobieta. Tym właśnie sposobem znalazłem się w Warszawie, gdzie dalej postanowiłem kontynuować i rozwijać wędrówkę po inwestycyjnym świecie. Dziś pełnię funkcję Trading Coacha w D.M. X-Trade Brokers, gdzie mogę dzielić się swoją wiedzą i doświadczeniem z innymi osobami, które podobnie jak ja w przeszłości pragną samodzielnie decydować o tym, jak pomnażać swoje pieniądze. Podczas szkoleń, rozmów z klientami, czy też eventów branżowych zawsze staram się służyć pomocą i zarażać swoją pasją. W czasie podejmowania decyzji inwestycyjnych opieram się na analizie technicznej czystego wykresu, geometrii oraz właściwej reakcja na fakty płynące z rynku. Jestem zwolennikiem najprostszych i efektywnych rozwiązań, powód prosty - po co samemu utrudniać sobie życie. Najważniejszy jest również fakt, że ciągle się rozwijam. Wyznaję zasadę, że nigdy nie jest za późno na naukę, bo przecież człowiek uczy się przez całe życie. Podsumowując wywód na temat własnej osoby, chciałbym zaznaczyć, że nie samym rynkiem jednak człowiek żyje. W wolnym czasie interesuje się sportem w szczególności piłką nożną w każdym wymiarze oraz żużlem. Lubię książki o tematyce kryminalnej i brytyjskie kino, ugotować też coś potrafię. Mam nadzieję, że moja historia - chłopaka Kujawiaka jest bardziej (O)biała niż czarna.